Moje przebudzenie

Do Carlsbergu przyjeżdżam od pięciu lat dwa razy w roku na dni skupienia grup trzeźwościowych. To tu odkrywałam i odkrywam swoje prawdziwe życie, swoje bóle, lęki i złości. Nie rozumiałam, dlaczego w moim życiu jest tyle rozpaczy i tęsknoty. Tak bardzo chciałam być dobrym człowiekiem, a szczególnie mądrą i kochającą mamą, ale samotne macierzyństwo nie było łatwe. Bardzo chciałam wynagrodzić i nadrobić swoim córkom, że nie żyją w pełnej rodzinie. Ich tata jest czynnym alkoholikiem i od dziesięciu lat nie jesteśmy razem. Byłam przekonana, że alkohol zniszczył moją rodzinę; tak było, tylko że też mam swój udział w tym koszmarze, moja bierna postawa również wyrządziła wiele krzywdy moim dzieciom. Odejście dało ulgę, ale nie uwolniło mnie od ciągłego lęku, niezadowolenia i od problemów w relacjach z bliskimi i z całym otoczeniem. Nie rozumiałam dlaczego. Dziś wiem, że jestem osobą współuzależnioną, a po ostatnim pobycie w Carlsbergu od 17 do 20.11.2011 dojrzałam do tego, że jestem również DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika). Długo broniłam się przed przyznaniem się przed sobą do dużej dysfunkcji w moim życiu i dzieciństwie, i dopóki nie zaczęłam odkrywać prawdy o sobie, byłam nieszczęśliwą kobietą. Dzięki przyjazdom na dni skupienia, wspaniałym mszom i bliskości drugiego człowieka zaczęłam odkrywać prawdę o sobie. To tu odkryłam, że mam pokochać siebie, odbudowywać poczucie własnej wartości. Na nocnych mitingach Al-Anon czułam się rozumiana. Otrzymałam dużo wsparcia, zrozumiałam, że świat jest taki, jaki być powinien, że to ja mam nauczyć się w nim funkcjonować. Te ostatnie pięć lat przeżyłam w związku niesakramentalnym, były szczęśliwe chwile, dużo uniesień, ale nie była to zdrowa rodzina. Stworzyłam kolejną iluzję szczęścia. Moje wielkie pragnienie miłości, bliskości i chęć stworzenia dobrej rodziny, przysłoniły mi prawdę o tym, jak wygląda nasze życie. Była we mnie wielka tęsknota za Bogiem, tym dobrym i kochającym, którego odnalazłam tu, w Carlsbergu. Przed przyjazdem do tego miejsca mój Bóg był dla mnie bardzo surowy, bałam się go, wątpiłam. Nie rozumiałam, dlaczego dopuszcza do takiego cierpienia w moim życiu. Wypadek Emilki, anoreksja młodszej córki dwa lata temu, zaczęła mi uświadamiać, że taka choroba nie dzieje się bez przyczyny. To doświadczenie cierpienia spowodowało, że zatrzymałam się i szukałam, by odnaleźć Boga. Tu w Carlsbergu, na Drodze Krzyżowej powierzyłam Jezusowi swoje dziecko, prosząc o pomoc, bo sama nie byłam w stanie zrobić niczego.

Dzisiaj moja córka jest zdrowa. Za każdym razem przywożę tu i powierzam swoje prośby i troski, i uwierzcie mi, że nigdy nie zostałam bez odpowiedzi. Ostatni pobyt był trochę inny, nie było smutku tylko tęsknota. Moje życie zaczęło się bardzo zmieniać dzięki poszukiwaniu prawdy, która mnie wyzwala. Gdy po Drodze Krzyżowej ksiądz Sławek podszedł do mnie i zaczął rozmowę, dalszym etapem był sakrament pokuty i pojednanie z Panem Bogiem. Wtedy uświadomiłam sobie, co za tęsknotę nosiłam w sercu. To była tęsknota za Bogiem i Jego miłością. Dziś wiem, że On cierpliwie na mnie czekał, że się przebudzę i będę gotowa przyjąć Jego miłość. Bóg nie robi niczego na siłę w moim życiu, On daje mi czas, abym dojrzała i była prawdziwie szczęśliwa. Carlsberg to cudowne miejsce, które zmienia ludzkie serca i dusze, otwiera oczy, które były szeroko zamknięte. Mam w sobie wiele wdzięczności do Basi, Joli, księdza Sławka, ks. Jacka i ks. Henryka – to ludzie, którzy odmienili moje życie, pokazali drogę do Boga. Dziękuję za to, że jesteście.

Renia