XXXV POLONIJNE DNI SKUPIENIA WSPÓLNOT DWUNASTOKROKOWYCH w CARLSBERGU

(mimo Koronawirusa i wielu przeszkód) – ODBYŁY SIĘ! Zrobiliśmy je On-Line!

-Halo, halo tu Studio Kolonia! Halo, halo tu studio w Koln w Niemczech! Witam wszystkich Uczestników XXXVPolonijnych Dni Skupienia w Carlsbergu!!! Halo, halo! Mam na imię Przemek, jestem alkoholikiem… – tak otorozpoczęliśmy nasze spotkania carlsberskie wiosną 2020 roku.

Siedzieliśmy wtedy przed laptopami w swoich domach, pełni uczuć, które przewalały się w nas niemiłosiernie. Uczucia potęgowane były myślami:

-żeby tylko się udało! -Jak to będzie?
-Czy ludzie dopiszą?

-Czy łącza internetowe nie spłatają nam figla ?

-Proszę logować się do pokoju, proszę wyłączyć kamerki i mikrofony, proszę wejść i już nie wychodzić bo wtedy blokujecie miejsce dla kogoś innego. Halo, halo witam serdecznie ze Studia w Kolonii, mam na imię Przemek, jestem alkoholikiem, w imieniu swoim i Organizatorów witam serdecznie wszystkich na XXXV Polonijnych Dniach Skupienia w Marianum-Carlsberg!

Jest coraz więcej osób! Piętnaście, dwadzieścia, czterdzieści, wow! Siedzę w swoim „Studio Kaszuby”, słucham i oglądam wszystko co się dzieje w komputerze przede mną. Zaraz wg. programu ma odbyć się msza święta prowadzona przez księdza Jacka w Carlsbergu. Jest tam już Sebastian z Mannheim-biega, sprawdza, przesuwa, poprawia, jest przejęty, to jasne, właśnie On jest odpowiedzialny za tę cześć przedsięwzięcia.

-Hej Seba, słyszysz mnie? Halo, halo Studio Carlsberg!? Sebastian słyszysz mnie!?- nieustannie kontroluje wszystko

page1image65502032 page1image65498912

Przemo ze „sztabu generalnego” w Kolonii, na X piętrze, czyli z mieszkania swojego i swojej żony Bogusi

Dalej ustawianie kamery tak, aby bardzo dobrze widoczny był ołtarz, ostanie poprawki, podkręcanie głosu… Jest ksiądz Jacek, jest Angelika i Emil, wszystko gotowe do transmitowania mszy świętej inaugurującej te Dni Skupienia Wspólnot Dwunastokrokowych On-Line. Zaczynamy!

Potem już poszło! Dużo w tym moim sprawozdaniu wykrzykników, ale wiecie o czym to świadczy? O emocjach. Tak, bardzo dużo we mnie tych uczuć i emocji: ekscytacja, przejęcie, ciekawość, wiara. Przygotowywaliśmy się przez miesiąc – nazwaliśmy się „Grupą Roboczą Carlsberską” mieliśmy ogromną wiarę, że wszystko się uda, ale równocześnie delikatny lęk, nie, może nie lęk, ale rodzaj niepewności-przecież robię coś podobnego po raz pierwszy! (znowu wykrzyknik ) Nasza Grupa Robocza to: Rysiek z Bożenką z Brukseli, Jacek ze Sztuttgartu, Przemek z Bogusią z Kolonii, Sebastian z Mannheim, Lechu z Podlasia i ja – Ewa z Kaszub. Dołączył z bezinteresowna pomocą i bardzo się wszystkim przysłużył Krzysiek z Kolonii.

Zaprosiliśmy do współpracy Rafała Porzezińskiego, który wygłosił konferencje pt.:

1+1=1, czyli o przysiędze małżeńskiej w trzeźwieniu; księdza, doktora Marka Dziewieckiego – usłyszeliśmy w Jego wykonaniu wykład: O dojrzałym rodzicielstwie, zaproszenie nasze przyjęła z chęcią Irenka z Akron, opowiedziała nam: O budowaniu relacji w małżeństwie, ja natomiast wygłosiłam wykład: O różnicach między rodziną zdrową, a dysfunkcyjną, a także

page2image65276976 page2image65285920 page2image65275312 page2image65281968 page2image65281344

„O trzeźwieniu razem”. Lechu z Podlasia zgodził się zagrać koncert specjalnie dla tych Dni Skupienia.

W naszym programie były ponadto 4 msze święte i droga krzyżowa ze świadectwami Uczestników, którzy już wcześniej przygotowali się i zgłosili. Księża podzielili się posługą – rozpoczął w czwartek ksiądz Jacek Mszą Świętą Otwierającą nasze spotkania, prowadził Eucharystię również w piątek, oraz w sobotę, ale już drogę krzyżową poprowadził dla nas ksiądz Henryk, On też zamykał Dni Skupienia w niedzielę.

Ponieważ nasze Dni przypadały na Jubileusz 100 Urodzin Jana Pawła II, a w Marianum powstaje właśnie Dom Jana Pawła II, który ma służyć też nam, postanowiliśmy, że nie będziemy ustalać żadnej kwoty „za udział”, nie będzie też akredytacji, ale prosimy o „Dar serca”, który można wpłacić na podane konto. Wydaje mi się, że jest to najlepszy czas i miejsce, aby przypomnieć Wam to konto:

Bewegung Licht-Leben e. V.,, Marianum”Carlsberg, IBAN:DE73546512400013117767, BIC:MALADE51DKH z dopiskiem Spende-DomJP2

page3image65534800 page3image65531680

***

Rodzina to zbiór osób, które blisko ze sobą żyją, są ze sobą związane i wzajemnie na siebie oddziaływają. Rodzina tworzy system, w którym panują pewne prawa i normy.

W rodzinie zdrowej każdy jest ważny! Zaspakajane są potrzeby wszystkich członków. Rodzina nastawiona jest na rozwój indywidualny swoich członków.

Spełnia swoje funkcje: bezpieczeństwo, zaufanie, szczerość, otwartość, wzajemność, sprawiedliwy podział ról. Normy w rodzinie zdrowej: mówić, czuć, ufać, zmieniać.

Rodzina dysfunkcyjna – to ona jest ważna! Musi być porządna! Normy jej wyznacza swoisty „bożek”. Nie są zaspakajane potrzeby poszczególnych członków, nie ma troski o indywidualny rozwój pojedynczych osób; Nastawiona jest tylko na utrzymanie systemu; Nie spełnia swoich funkcji, jest: zakłamana, nie mówi głośno o swoich problemach- krzywda czy picie

alkoholu jest tematem tabu; Jest zamknięta, problemy rozwiązuje w swoim zakresie, aby zachować dobre imię rodziny, Niewzajemna, nie ma wymiany ja tobie, ty mnie, panuje niesprawiedliwy podział ról i obowiązków co prowadzi do wzajemnych pretensji i urazów; Nie daje poczucia bezpieczeństwa; Nie ma klimatu wzajemnego zaufania, rodzi się podejrzliwość wobec poszczególnych osób; Można się wzajemnie ranić i poświęcać, żeby tylko uchronić rodzinę.

Fazy przystosowania się rodziny do życia z alkoholikiem, czyli jak tworzy się Współuzależnienie.
Oboje, on i ona, pragną tego samego: miłości,
szczęścia, macierzyństwa, zaufania, szacunku,

poczucia bezpieczeństwa… Chcą mieszkać w swoim domku, który ma duże, jasne okna, czerwoną
dachówkę, a z komina ulatuje dym z napisem „szczęście”!

page4image65330288 page4image65334864 page4image50606272 page4image50608960page4image65323632 page4image50604160 page4image65337360

Uzależnienie jednak potrafi pokrzyżować piękne plany i zabrać młodzieńcze marzenia. Kiedy on pije i coraz bardziej odchodzi od rodziny, ona przejmuje jego zadania życiowe, obowiązki, chce ochronić rodzinę. Prawdopodobnie wyniosła ze swojej rodziny pochodzenia „posag” w postaci przymusu nad-opieki, nad-kontroli, nad-odpowiedzialności. Tylko takie zachowania były w stanie zakrzyczeć jej dziecięcy lęk. Teraz jest dorosła, ale utrwalone przekonania i uczucia kierują nią jak chcą. Myśli: Zmienię cię swoją miłością i Zrobię dla ciebie dużo, bardzo dużo, uczynię wszystko, tylko mnie kochaj jednak alkohol krzyżuje jej plany. Jest jak kochanka, którą trzeba wyrzucić – każdy przecież wie, że w trójkącie żyć się nie da! Więc zaczyna się „pijany taniec” – ona chce zabrać, on nie chce oddać. Ot i cała sprawa. Czym jest Współuzależnienie? Wg Zofii Sobolewskiej-Mellibrudy, to: utrwalona forma uczestnictwa w długotrwałej i trudnej lub wyniszczającej sytuacji życiowej, która w sposób istotny ogranicza swobodę wyboru postępowania. Prowadzi dopogorszenia stanu psychiczno-fizycznego oraz znacznie utrudnia zmianę własnego położenia na lepsze osoby będącej współuzależnioną (najczęściej partner płci żeńskiej). https://terapiawzaciszu.pl/wspoluzaleznienoie/, dostęp z dnia 22.05.2020.

Pozostaje jeszcze kwestia ostatnia – trzeźwienie razem. Anna Dodziuk twierdzi, że partnerzy, którzy mają za sobą alkoholowa przeszłość, nawet jeżeli próbowali już 1000 razy i się nie udawało, to i tak mają szansę. Przejść muszą przez kolejne etapy wspólnego zdrowienia: fazę wahań, fazę ulgi i fazę ujawniania się trudności, a ta kończy się rozstaniem, albo pozorowaniem szczęścia rodzinnego, albo dobrze przepracowana, przy wysiłku obojga utoruje drogę do fazy konstruktywnych zmian. Jak to zrobić? Jak pracować nad związkiem, aby się udało? Trzeba wybudować zupełnie nowy związek z tą samą osobą. Jak? Trzeba oprzeć się o „Rozmowę o wzajemnych oczekiwaniach”

Tu dochodzę do tematyki, która podjęła Irenka z Akron. Czego się nauczyłam w Al.-Anon?

Irena rozpoczęła swoją konferencję od podzielenia się bogactwem osobistego doświadczenia w obszarze zdrowienia ze Współuzależnienia. Idąc na swój pierwszy miting Al-Anom myślała, że znajdzie tam pomoc dla męża – alkoholika. Z czasem się zorientowała, że nie może być odpowiedzialna za jego zdrowienie, a grupa jest dla Niej bardzo bezpiecznym miejscem, świetnie się tam odnalazła, czuła, że to jest Jej miejsce.

Kiedy rozmawiamy z sobą, aby się usłyszeć trzeba spełnić dwa podstawowe warunki:

  1. Mówić bez lęku i bez gniewu. Jeżeli nie potrafię, oznacza to, że nie jestem jeszcze gotowa. Trzeba, abym świadomie się wyciszyła, uspokoiła i dopiero wtedy podeszła do rozmowy.

  2. Mówić o jednej sprawie. Nie wyciągać starych spraw, mam mówić tylko na ten temat na który chcę mówić.

    Poza tym Irenka nauczyła się:

    1. Nie przynosić pracy do domu

    2. Jeżeli ktoś mówi do Niej o Jej mężu, dpowiada- to nie moja sprawa.

    3. Na zewnątrz zawsze mięli „wspólny front”

    Irena tłumaczyła nam, że bardzo ważne jest, aby starać się zrozumieć drugiego. Trzeba abyśmy nauczyli się patrzeć na drugiego człowieka z ciekawością i szukać wspólnej drogi. Zastanawiać się dlaczego on widzi to inaczej? Nie forsować za wszelką cenę swojej prawdy, nie walczyć, tylko postarać się znaleźć w sobie nawzajem coś wspólnego. Nie można narzucać, ale też nie należy ulegać. Jeżeli jedno idzie na 80%, a druga ma tylko 20% do powiedzenia, to jest źle w związku. W związku nie może być nierównowagi.

    page6image65278224

    -Tu Studio

    -Halo, halo, tu studio Kolonia, mam na imię Przemek, jestem alkoholikiem. Dziękujemy serdecznie naszej kochanej Irence z Akron. Dziękujemy Ci Irenko, że zgodziłaś się spotkać z nami. Która u Ciebie jest teraz godzina? U nas 22:00, a u Ciebie? Irena odpowiedziała, że u niej 16:00, powiedziała też, że właśnie sąsiadka przyniosła jej jajeczka od swoich kurek: Ja bardzo dobrze żyję ze swoimi sąsiadami, lubimy się – dopowiedziała z nieukrywanym zadowoleniem .

    – Tu Studio Kolonia, tu Przemek, jestem alkoholikiem, zapraszam teraz do zadawania pytań naszemu honorowemu Gościowi. Czy są jakieś pytania do Ireny – piszcie na czasie, będę udzielał głosu.

    Teraz posypały się pytania o Tradycje, Kroki, o historię Al.-Anon.

    -Tradycje są tak naprawdę tylko sugestiami. Tradycje nie są przymusowe, są wyborem. Powstały w oparciu o błędy i teraz są po to, żeby zapobiec błędom i żeby pomóc ludziom w grupie rozwijać się jak najlepiej – mówiła.- Ja pilnuję, abym ja przestrzegała Tradycji, nie do mnie należy pilnowanie czy inni ich przestrzegają.

    Irenka opowiedziała nam dalej o „Żelaznych zasadach sponsoringu”]

    , aby nie popełnić tak zwanego 13 Kroku. Generalnie zasada jest taka, że mężczyzna sponsoruje mężczyznę, a kobieta kobietę, ale – mi zdarzyła się kilka razy sponsorować mężczyznę, bardzo wtedy przestrzegałam 3 zasad, żelaznych zasad:

    1. Rodzina jego wie o tym, że on pracuje z kobietą

    2. Spotykamy się tylko w miejscach publicznych

    3. W tym dniu gdy się spotykamy nie było grupy Al.-Anon.

    Dalej pytania sypały się jedno po drugim – o anonimowość.- Moja anonimowość ma czasami wartość dla mnie, a inna osoba w ogóle jej nie uszanuje, wtedy, jeżeli ktoś jej nie uszanuje, nie robię z tego wielkiej afery. Mówię: O.K – złamałaś moją anonimowość, chodź, napijemy się kawy – taką sytuację miałam – kończy. Irenka stwierdziła, że Jej anonimowośćjest Jej darem, ale stara się przestrzegać anonimowości innych osób. Kolejne pytania było o

    zaufanie. Mówiła, że zaufanie raz złamane wymaga powolnej naprawy. Zwracała uwagę na „moje bezpieczeństwo” i „mój szacunek” – mówiła o tym długo i wyczerpująco. Nie jestem w stanie przytoczyć tu wszystkich poruszanych wątków, dość, że słuchaliśmy z zapartym tchem w piątek i potem jeszcze na mitingu w sobotę, a Uczestników było około dwustu. Wspomnę tylko jeszcze jedno pytanie: Jak sobie radzisz gdy ktoś Ciebie na mitingu denerwuje?

    Nauczyłam się sprawdzać co myślę, bo jeżeli ja coś myślę, to nie znaczy, że jest to właściwe. Nie wierz we wszyto co myślisz! Jeżeli chcesz być tolerowana, to musisz tolerować innych, mimo, że się z nimi nie zgadzasz, to jest akceptacja w Al.-Anon. Jak coś mnie irytuje, pytam samą siebie, kiedy ja tak myślę… Kiedy to zrozumiałam, to stwierdziłam, że mam kontrolę nad sobą. Odpuszczam. Oprócz tego, nauczyłam się w Al-Anon, że używanie wulgarnych słów nie prowadzi do zdrowienia, oraz tego, że zamiast dumna, jestem po prostu wdzięczna.

    Myślę, że to spotkanie z Irenką z Akron mogłoby nie mieć końca. Jej mądrość płynąca z wiedzy i doświadczenia, oraz pokora, która wypływa ze świadomości siebie i drugiego człowieka jest jak drogocenny skarb, dziękujemy, że pozwoliłaś nam czerpać z niego.

    ***

    Sobota, to konferencje ks. dr Marka Dziewieckiego
    i Rafała Porzezińskiego, oraz koncert Lecha
    Ksiądz Marek opowiedział jak wychowywać dzieci. Można by podsumować całość

    jednym zdaniem – wychowywać to kochać i wymagać. Rozwińmy jednak nieco myśl księdza. Ważne, a raczej niezbędne w dobrym wychowaniu dzieci są trzy postawy rodzica:

    -obecność (tyle miłości ile mamy czasu dla swoich dzieci. Jeżeli mówisz – muszę odreagować, muszę iść na ryby – to nie kochasz (…))

    -ofiarność (być dla dziecka, służyć dziecku, po tysiąckroć powtarzać zasady wychowawcze, bez przerwy, aż do heroizmu (…))

    -czułość (na widok dziecka twój głos ma topnieć, w oku ma pojawiać się błysk, a ramiona mają się same otwierać (…))

    Dwa podstawowe błędy w wychowaniu, to:

    -rozpieszczanie – bez stawiania wymagań
    -zadręczanie – bez czasu i czułości.
    My, jako rodzic w procesie wychowania obok poświęcania dziecku czasu, okazywania

    czułości i bycia ofiarnymi musimy jeszcze stawiać twarde wymagania po to, aby nasze

    dzieci osiągnęły mądrość w myśleniu, pracowitość w działaniu i miłość w relacjach. Jeżeli nie chcemy, aby nasze dzieci wyrosły na głupie, leniwe i egoistyczne.

    Uffff, mocne słowa księdza Marka! Jak to wszystko zrobić? Ksiądz odpowiada – kierować się miłością. Tylko miłość! Miłość do dziecka, ale też miłość rodziców do siebie wzajemnie. Tu jest klucz do sukcesu! Dziecko musi widzieć wzajemną miłość swoich

    rodziców! Tylko tyle! Musimy uczyć miłości nasze dzieci, bo jeżeli nie będą umiały kochać, to będą nieszczęśliwe.Miłość jest szczytem mądrości i szczytem pracowitości.

    A co jeżeli dziecko zejdzie na tak zwana złą drogę? Wtedy upominać, stawiać drogowskazy i znowu upominać, kierować w dobrą stronę, jeżeli nie słucha…? To nie przeszkadzać mu cierpieć. Cierpienie jest ostatnią deską ratunku dla człowieka, który się zagubił.

    ***

    – Z głębi serca dziękujemy księdzu Markowi Dziewieckiemu za bardzo pouczający wykład, jesteśmy wdzięczni, że zaszczycił nas ksiądz swoją obecnością.

    – Tu Przemek alkoholik, tu Studio Kolonia, witajcie! Proszę się teraz wylogować i łączymy się o 14 na transmisji drogi krzyżowej z Carlsberga. Proszę ponownie logować się o 13:45, proszę po zalogowaniu wyłączyć kamerki i mikrofony, dziękuje!

    ***

    Carlsberg – Marianum – o tym miejscu opowiedziała nam Basia, kobieta, która żyje i posługuje w Marianum, razem z innymi tworzy Diakonię Marianum.

    W tym miejscu modlił się i pracował Założyciel Ruchu Światło-Życie Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki (1921-1987), którego Jan Paweł II nazwał „gorliwym apostołem nawrócenia i wewnętrznej odnowy człowieka”. Od 25.03.1982 roku „MARIANUM” pracuje jako Centrum Ruchu Światło-Życie. W trudnym czasie stanu wojennego „Marianum” było miejscem spotkań Polonii z całej Europy, było „Małą Polską”, „Domem”, do którego z chęcią się wraca. Wielu ludzi znajdowało tutaj, głównie przez udział w rekolekcjach zwanych oazami, odnowę i pogłębienie wiary, odkrywało nową motywację i sens życia oraz odnajdywało i pogłębiało duchową wolność i godność. „MARIANUM” jest żywą i

    permanentną oazą modlitwy, gdzie codziennie sprawowana jest Eucharystia, odmawiany różaniec, jutrznia i nieszpory we wszystkich aktualnych intencjach. Każdy może tutaj znaleźć spokój, ciszę i inspirację do głębszej refleksji, odnowić i umocnić duchowo w oazie carlsberskiej siebie, swoje dzieci, rodzinę – przez odkrycie i przeżycie wartości wiary w przyjaznej atmosferze i wspólnocie z podobnie myślącymi i czującymi.

    ***
    Dni Skupienia Wspólnot Dwunastokrokowych odbywają się tu od 18 lat, dwa razy do

    roku, obecnie spotykamy się 36 raz! Marianum rozbudowuje się dla nas, powstaje Dom Pielgrzyma im Jana Pawła II, wszystko z troski księdza Jacka Herma, który od 1990 roku jest odpowiedzialny za ruch oazowy Marianum”w Carlsbergu.

    ***
    Drogę Krzyżową przygotował dla nas ksiądz Henryk Bolczyk. Stacja po stacji

    przeprowadził nas, aż do ukrzyżowania i zmartwychwstania Chrystusa. Przy kilku stacjach wygłosiliśmy nasze świadectwa.

    Stacja III. Jezus upada pod krzyżem, pierwszy raz.

    Kardynał Wyszyński pisał: „ludzką rzeczą jest upadać, ale szatańską trwać w upadku”. Kiedy mówimy pierwszy upadek, to wydaje się nam, że to tylko potknięcie. Pocieszamy się potknięciem Jezusa. Jeśli tacy mocarze upadają, co dopiero ja. Czy w tym upadku Jezus nam przypomina, że nikt spośród ludzi nie jest bezgrzeszny?, bez upadków, bez słabości? Taka myśl nam pomaga: być bardziej wyrozumiałym dla innych, krytyczniejszym wobec siebie, solidarnym w biedzie… Wpatrujemy się w naszego Pana, w Jego upadek, w którym On zdradza solidarność z biedą naszej natury. Przypominamy sobie Jego wcześniejsze słowa: „/…/żal mi tego ludu, bo nie mają co jeść…i nakarmił tysiące.”; innym razem stanął przy kobiecie cudzołożnej, jedyny bez kamienia, które miały ją zasypać na śmierć i retorycznie pyta” „/…/nikt cię nie potępił? I Ja cię nie potępiam. Nie grzesz więcej”. Święty kapłan, z przełomu IV/V wieku – Piotr Chryzolog mówi: „/…/…/Bóg szuka wiary, a nie śmierci; pragnie oddania, a nie rozlewu krwi; daje się przebłagać przez posłuszeństwo, a nie przez zabicie ofiary.”

    Ludzką rzeczą jest upadać, szatańską trwać w upadku. Panie Jezu, podnoś nas do nadziei: Ufam Tobie, boś Ty wierny, wszechmocny i Miłosierny, dasz nam grzechów odpuszczenie, łaskę i wieczne zbawienie

    Świadectwo

    Mam na imię Paweł i jestem alkoholikiem, chciałem opowiedzieć o swoim upadku, a raczej o okresie 15-tu lat w których coraz niżej upadałem.

    W wieku szesnastu lat zacząłem pić i używać narkotyków. Od razu zaczęły się problemy z prawem kradzieże, oszustwa, byłem dwukrotnie karany. W okresie mojego pijaństwa skrzywdziłem wiele osób i prawie całą rodzinę. Do 31-go roku życia miałem trzy nieudane związki, odwrócili się ode mnie przyjaciele, a rodziny unikałem. Doszedłem do stanu w którym nie mogłem żyć ani na trzeźwo, ani z alkoholem. Życie stało się nie do zniesienia. W tym stanie pogodziłem się z porażką i postanowiłem się zapić na śmierć!! Wtedy właśnie stało się coś, co na tamten moment nie mogłem nazwać. Moja obsesja picia (silny przymus picia), który przez cale życie mi towarzyszył – zniknął. Doznałem przebudzeniaduchowego i od 19.07.2011 roku nie musiałem już pić, ani brać środków zmieniających nastrój. Jezus Chrystus zaczął działać w moim życiu, a bardziej ja otworzyłem się na Jego działanie. Zacząłem być użytecznym człowiekiem i pomagać innym potrzebującym borykającym się w uzależnieniu ludziom. Zadośćuczyniłem już wielu osobom, a rodzina jest na pierwszym miejscu. Jestem facetem na którym można polegać, jestem dobrym pracownikiem, ojcem, partnerem. Zawsze warto spróbować, co sprawdziło się u innych i kroczyć ku drodze do Wolności. Pozwólcie, aby Bóg zagościł w Waszych sercach, a przydarzę się wielkie rzeczy. Paweł alkoholik.

    Stacja IV. Maryja na drodze krzyżowej Jezusa.

    Sprawy Jezusa, jego zaaresztowania, oskarżenia i skazania na śmierć, potoczyły się tak szybko, że zaszokowały uczniów i „rozproszyły się owce, gdy uderzono w pasterza.” Nie zaskoczyły Jego Matki. Już przy czterdziestodniowym Dzieciątku usłyszała proroctwo: „Twoje serce przeniknie miecz…, bo On stanie się Znakiem sprzeciwu”. Odnajdujemy Maryję przy Synu na drodze krzyżowej, jak wcześniej ujrzeliśmy Ją w Kanie Galilejskiej. Wtedy nauczyła się ważnej sprawy, że w życiu Syna wszystko dzieje się we właściwej godzinie: „Niewiasto, czy już nadeszła moja godzina?” Teraz wiarą uznała, że jest to właściwa godzina, godzina Syna Bożego, godzina zbawienia człowieka, godzina, dla której zstąpił z nieba, bo tak chciał Ojciec niebieski: „/…/Bóg tak ukochał świat, że Syna swego dał, aby każdy kto Weń wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”! Maryja nie myśli tylko o macierzyńskiej solidarności ze swoim Synem, ale i o tych, których Syn gromadzi i uznał za swoich uczniów. Niewiele do nich docierało… mówił im przy Wieczerzy, że idzie do Ojca…, a oni prosili:

    pokaż nam Ojca; mówił im, że jest Drogą, a oni pytali:, dokąd idzie ta droga?… i rozproszyli się z powodu drogi krzyżowej… Pozostała jedynie wierna na tej drodze Matka Jezusowa, Maryja. Wierzymy, że idzie z nami dziś, na naszej, współczesnej drodze krzyżowej…
    Dla ks. Franciszka Blachnickiego, drogą krzyżową był Carlsberg. Pod koniec tej drogi jedynie pytał Maryję: dlaczego tak trudno? I nie czekał na specjalną odpowiedź, tylko powtarzał: Nie wiem, Ona wie, taką mam z Nią umowę. Panno wierna módl się za nami: Zdrowaś Maryjo…

    Świadectwo

    Mam na imię Iwona jestem alkoholiczka.
    Dziękuje Maryjo że jesteś przy mnie, że zawsze byłąś przy mnie na mojej drodze krzyżowej. Wychowałam sie w domu gdzie była przemoc fizyczna i psychiczna . Będąc małą dziewczynką prosiłam Cię Maryjo o kochającą i miłującą rodzinę . Moj tata wracał do domu pijany i często bił moją mamę, czasami i mnie. Wyzywał ją od najgorszych. Ja bardzo sie bałam i śpiewałam pieśń: „To przykazanie ja dziś daje wam byście się miłowali, jak ja miłuję was“. Niestety to wtedy nie działało, nikt nie słyszał.

    Marzyłam o tym, że jak będę dorosła, to bardzo chciałabym mieć kochającą rodzinę. W wieku 19 lat wyjechałam do Holandii. Tak naprawdę to uciekłam, bo wiedziałam, że w domu rodzinnym nie dam rady żyć. Nie spodziewałam sie łez mamy i taty – nie chcieli bym wyjeżdżała, ale i tak wyjechałam. Po latach staram sie im to zadośćuczynić i być dzisiaj przy nich jak tylko mogę. Pragnęłam wolności i szczęścia. Dostałam zniewolenie od alkoholu i męża, który mnie bil. Po paru latach w związku gdzie było dużo przemocy fizycznej uciekłam od niego. Bardzo szybko poznałam drugiego mężczyznę. Tu zaczęła się przemoc fizyczna. Ja coraz więcej piłam. Nie wiedziałam jak żyć i nie rozumiałam życia. Przecież od tego chciałam uciec, tego nie chciałam, a wszystko mi towarzyszyło. Alkohol który na początku mi pomagał (tak mi sie długo wydawało), leczył rany i ból i związki których nie chciałam. Tak bardzo pragnęłam kochającej rodziny. Miłości, dziecka, spokoju. Nie miałam nic, coraz bardziej pogrążałam się w alkoholizmie i zatracałam sama siebie. Po kolejnym rozstaniu, uzależniłam się od mojego przyjaciela, nie potrafiłam bez niego żyć. Nie chciałam żyć. Piłam jeszcze bardziej, zatraciłam swoje człowieczeństwo. Prosiłam Cię Maryjo o pomoc i ją dostałam. Po latach udowadniania sobie, że nie mam problemu z alkoholem poddałam się.

    Uwierzyłam, że „Siła Wyższa ode mnie samej, może przywrócić mi zdrowie”. Bóg postawił na mojej drodze ludzi którzy pozwolili mi poznać siebie i wybaczyć sobie i moim rodzicom. Zrozumieć cel życia. Dziękuję Maryjo za Twoją miłość i wsparcie. Wiem, że byłaś zawsze przy mnie i mnie nie opuszczałaś i nie opuszczasz.

    Moja droga do trzeźwości była bardzo wyboista i bolesna. Dzięki Tobie Matko ma, jestem dzisiaj trzeźwa, staram sie być kochającą matką, córką, partnerką. Szanuję siebie i ludzi którzy są przy mnie. Spełniły się moje marzenia, mam kochającą rodzinę. Mam synka i mężczyznę, których bardzo kocham. Kocham moich rodziców i modlę się codziennie by mogli jak najdłużej żyć i być przy nas.

    Dostałam dar trzeźwości, którym dzielę się z moim przyjaciółmi. Dziś wiem, że musiałam przejść swoją drogę, by stać się dzisiaj tą kobietą jaką jestem. Dzisiaj wiem, że już nie jestem sama, że Ty Maryjo zawsze jesteś przy mnie. Warto żyć w trzeźwości i pomagać innym w jej osiągnięciu. Iwona alkoholiczka

    Stacja VI. Weronika ociera twarz Jezusa.

    Pobożność ludzka nadała kobiecie odważnej, która otarła twarz Jezusa – imię: Weronika, tzn. vera ikon = prawdziwe oblicze. Kto komu przywrócił oblicze? Kto kogo pozbawił oblicza? Twarz Jezusa była już zmasakrowana poprzez bicie, torturowanie w czasie procesu. Teraz niewiasta ocierając twarz Jezusa chciała Mu przywrócić wyraz sprzed procesu… Piękna jest opowieść, że na swojej chuście utrwaliła się twarz Jezusa. Ona w pełni zajaśnieje za trzy dni, kiedy Jezus zmartwychwstanie. Apostoł napisze o Nim: „/…/On jest obliczem Boga niewidzialnego, pierworodnym nowego stworzenia…” W każdej mszy św. kapłan zwiastuje tę prawdę w słowach i geście: „głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie!”
    W tych dniach pandemii słyszałem wyznanie wielu, że łzami uczcili Jezusa zmartwychwstałego, którego nie mogli przyjąć w komunii…
    Przychodzi mi na myśl św. Jan Paweł II i jego słowa z okresu stanu wojennego w Ojczyźnie /3.02.1982/: „Maryjo. Królowo Polski… przypominam sobie czas, kiedy byłaś ‘uwięziona’ na szlakach nawiedzenia…, a jednak nawiedzenie trwało nadal. Nie przybywał do parafii Twój Obraz, – ale Ty przybywałaś – bez Obrazu, w pustych ramach – i poprzez te puste ramy wszyscy przeżywali Twoją obecność tak samo: boleśniej, może głębiej. Wierzyli, że nie możesz być nieobecna – w dniu, w którym miałaś przybyć. Wierzyli, że nie można Ci zamknąć drogi. /…/Maryjo, ukaż rodakom, że ta droga jest! Naucz, jak nią chodzić…”

    BoPanie Jezu, wraz ze św. Weroniką tęsknię za Twoim świętym Obliczem, za Twoimi miłosiernymi oczami i dziękuję, że mi regularnie przywracasz „Twoje podobieństwo”

    Świadectwo

    Mam na imię Bożena, jestem alkoholiczką, lekomanką, także żoną alkoholika, mamą alkoholika i narkomana, dorosłym dzieckiem alkoholika, chcę krótko powiedzieć o swoim świadectwie. Moja mama zmarła jak miałam 7 lat i ja trafiłam do domu dziecka, po bardzo trudnym, burzliwym życiu z moim ojcem alkoholikiem i macochą. Byłam głodzona, katowana, bita i ten brak spowodował, że zawsze za nią tęskniłam.
    Uzależniłam się bo nie umiałam sobie w ogóle w życiu radzić, a alkoholi i leki przynosiły mi ulgę w cierpieniu. miłości Był to czas bardzo trudny dla mnie,

    ale dziś wiem, że moje uzależnienie stało się dla mnie błogosławieństwem ponieważ miałam szansę na rozpoczęcie nowego życia, już jako osoba dorosła.

    24 lata temu trafiłam do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików i tak się zaczęło moje nowe życie i mój powrót do Boga i poznanie Prawdziwego Oblicza Boga, bo kiedy mama umarła powiedziano mi, że mamę zabrał Bóg. Dziś wiem, że to była wielka nieprawda, wielkie kłamstwo, które oddaliło mnie na bardzo długo od Kościoła i Boga. Chcę Wam powiedzieć, że dziś jestem matką alkoholika i narkomana i bardzo trudno jeszcze przechodzę przez cierpienie kiedy mój syn popada w uzależnienie i w ciągi. Wielokrotnie był już na odwyku i wielokrotnie zaczynał życie w trzeźwości, a jednak za każdym razem dosięga mnie to cierpienia, tylko, że dziś już tak nie narzekam, już tak nie skomle, już tak się nie użalam. Ufam, że czemuś ono służy, a przede wszystkim, że służy temu żeby mnie umacniać, żeby dalej trwać na tej drodze, żeby uczyć się mądrej miłości, żeby stawać się taką jak Święta Weronika – bezinteresowna, spontaniczna, niosąca swój dar, którym obdarzył mnie Pan Bóg – dar męstwa. Bo jestem odważna, by pomagać drugiemu człowiekowi, nie tylko swoim bliskim, ale też wychodzę z pomocą do innych ludzi i wiem, że czasem życzliwe spojrzenie, popatrzenie na kogoś z troska może pomóc. Czasem ludzie potrzebują rozmowy, posłuchania, wsparcia i to robię. Każdego dnia proszę o siłę, o moc bo jestem osoba bardzo wierzącą, dziś wiem, ze wszystko zawdzięczam Łasce Bożej, zawdzięczam swoją trzeźwość, zawdzięczam trzeźwość

    page13image50780352 page13image65238224

    męża i to moje życie całe, które jest w tej chwili piękne, dojrzałe, obdarowane wszelkimi łaskami przez pana Boga.

    Nie wstydzę się przyznawać do Jezusa, nie wstydzę się też wyciągać rękę do tych, którzy potrzebują, abym otarła im twarz, abym im pomogła. Bóg stawia na mojej drodze wielu ludzi i ja proszę tylko o siłę, umiejętność i mądrą miłość bym mogła im pomagać. Przy tej stacji chciałabym bardzo podziękować, ze staję się taka jak Święta Weronika, jest mi bardzo bliska i jest drogowskazem dla mnie, żeby zatrzymać się, jak jest ciężko, przy Jezusie. Dziękuję.

    ***

    Kiedy swoją konferencję rozpoczął Rafał Porzeziński, wszyscy wstrzymaliśmy oddech. Znamy Go i pamiętamy z programu „Ocaleni”, który prowadzi w TVP 1 , a także z różnych wystąpień podczas których opowiada o korzeniach 12 Kroków, o 4 Absolutach AA, o Liście Świętego Jakuba, ale też o miłości, albo o różnicach pomiędzy mózgiem kobiety i mężczyzny. Dziś miał opowiedzieć o przysiędze małżeńskiej, o tym co jest w niej najistotniejsze. Dowiedzieliśmy się najpierw, że to co wiemy o człowieku, to to, że jest kochany, oraz, że jest „nałogowym poszukiwaczem szczęścia”, a także to, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do tego, aby wzrastać. Właśnie wzrastanie

    mieści w sobie nabywanie wiedzy o tym co jest właściwe, a co nie, no i jak to jest u małżonków, którzy mają za sobą, nie raz bardzo przykrą alkoholową, narkotykową, czy też hazardową (…) przeszłość? Zacząć trzeba od początku.

    Żeby móc cokolwiek przysięgać, trzeba najpierw wiedzieć kim się jest. Słowa przysięgi małżeńskiej rozpoczynają się przecież od” Ja…. (i tu Twoje imię) i kończą się: „ Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący i Wszyscy Święci”. Nie dość, że powinnam mieć swoją własną, jasną i klarowną tożsamość, to i tak jeszcze proszę o pomoc Boga i Wszystkich Świętych o to, abym mogła, spełnić przysięgę małżeńską. Co to pokazuje? Że jest ona bardzo, bardzo ważna. Ona czyni, że jeden plus jeden znaczy od teraz jeden. Oznacza, że MY znaczy więcej niż ja. To z kolei wskazuje, że teraz dzieje się cud polegający na tym, że dwie absolutnie różne istoty tworzą jedno.

    Potem Rafał podawał wiele różnych przykładów na różnice pomiędzy kobietą i mężczyzna i podpowiadał jak się w tym wszystkim odnaleźć, żeby się rozumieć.

    Dalej przyszedł czas na opowiedzenie o „mądrej miłość”. Tu usłyszeliśmy, że mądra miłość nie toleruje destrukcji i że „kto kocha, ten nie akceptuje, że drugi ginie na jego oczach”. Ma pomóc mężowi/żonie, aby tamten wzrastał, jednak jeżeli on/ona nie chce przyjąć pomocy, trzeba pozwolić mu/jej cierpieć. Czasami trzeba zastosować „obronę skuteczną”jako mądre przyjmowanie miłości. Bywa, że ostatnią deską ratunku jest doświadczenie cierpienia np. w uzależnieniu. Najlepsze co może spotkać człowieka uzależnionego w kryzysie to cierpienie! (to o czym tu piszę przywołując wystąpienie Rafała znajdziecie w książkach księdza Marka Dziewieckiego: „Nie ma sytuacji bez wyjścia” i „Bóg vs cierpienie”, które prezentuję w niższych partiach tego artykułu. Tak więc: kochać mądrze, czasami podjąć decyzje o odejściu, jeżeli jest to brona skuteczna/konieczna. Poza tym co ważne? Otóż to, żeby nie mylić miłości z naiwnością, tolerancją i z seksem. Miłość to

    postawa, a przysięga

    Jeszcze nie wszystko Kochani!

    -halo, halo, tu Studio Kolonia! Mam na imię Przemek, jestem alkoholikiem. Czy słyszy mnie Lechu? Czy słyszy mnie Studio Podlasie? Łączymy się z Lechem, za moment rozpocznie się koncert naszego Przyjaciela Lecha, transmitujemy bezpośrednio z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sokołowie Podlaskim. Halo, halo Lechu! Prosimy łączyć się z Lechem przez link: https://www.youtube.com/watch?v=Efrjv_9ZNBc

    Tak oto po całym dniu sobotnich wykładów, o godz. 19.00 przyszedł czas na chwilę odprężenia przy balladachwykonywanych przez Lecha z Podlasia. Koncert Lecha, przepiękny, a tym wartościowszy, że przetykany słowem. Słowem świadectwa, wspomnień, osobistych podziękowań. Na początku Lechu wyjaśnił dlaczego śpiewa i gra właśnie w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sokołowie Podlaskim.

    Otóż w czasie pobytu w Marianum w Carlsbergu usłyszał od ks. Jacka, że dobrze by było mieć swojego przewodnika duchowego we własnym miejscu zamieszkania, aby w każdym, wymagającym pomocy duchowej momencie mieć do kogo się zwrócić, a nie czekać pół roku na kolejne spotkanie na Dniach Skupienia. Lechu znalazł takiego przewodnika w osobie ks. Kan. Krzysztofa Kisielewicza Kustosza Sanktuarium w Sokołowie Podlaskim. I, dzięki temu iż z Sanktuarium były transmitowane Msze Święte w czasie pandemii, można

    było ten koncert transmitować dla uczestników Carlsberskich Dni Skupienia. Drugą klamrą spinającą koncertem Marianum w Carlsbergu i Sanktuarium w Sokołowie Podlaskim był temat Dni Skupienia – Rodzina. Marianum jako miejsce kultu Matki Bożej i Sanktuarium Miłosierdzia Bożego z Jezusem Miłosiernym w centralnym miejscu ołtarza, oraz Panem Bogiem mającym pieczę nad tymi ważnymi miejscami w życiu Lecha – to obraz Świętej Rodziny. To w sokołowskim Sanktuarium Lech ofiarował swoje życie Jezusowi przez ręce Maryi na podstawie Traktatu Ludwika Marii Grignion de Montfort. W związku z miejscem koncertu piosenki były tematycznie związane z rodziną. Były pieśni maryjne, pieśni uwielbienia, a także ballady dedykowane księżom i wszystkim nam, Uczestnikom Dni Skupienia. Była to mile spędzona chwila oddechu przed nocny mityngiem.

    page16image65078080

    ***
    Trochę wcześniej, w sobotę, był pewien moment, gdy pojawiła się chwila, którą

    moglibyśmy zagospodarować, ponieważ ludzie wcale nie chcieli odejść od swoich komputerów i telefonów – iść na przerwę. Wtedy opowiedziałam o książkach. Zawsze tak jest w Carlsbergu, że przyjeżdża kolporter i przywozi stare i nowe pozycje, a ludzie mają możliwość nabyć je dla siebie. Najczęściej jest to Sławek z Poznania. Czasami i ja mam swój „Wieczór autorski” i opowiadam o „Bestii” i „Aniele”. Teraz pojawiły się i są już dostępne nowe moje książki, to komiks pt.: „Bestia w szkole” z „Zeszytem dla rodziców” i „Zeszytem dla nauczycieli”. Chętnie pokazałam i opowiedziałam nieco o tym Dziele.

    page17image65014208 page17image65254192 page17image65251488page17image65244000 page17image65255024

    Opowiedziałam też o kilku pozycjach księdza Marka Dziewieckiego:

    page18image50602624 page18image65532304page18image65521904 page18image65533344 page18image65521072
     

    Poleciłam też „Jedwabną pajęczynę” – Dziennik współuzależnionej

    autorstwa Marty Bocian

    Podziękowania jako podsumowanie

    page19image50786880

    Regina, 15:47

    Drodzy organizatorzy – dziękuję za Wasze wystąpienia na temat rodziny i za całe przedsięwzięcie. Za przykłady z życia wzięte-to na mnie działa bardziej niż definicje. Sama jestem DDA i Al-anon. Pracuję nad sobą w tym temacie juz kilka dobrych lat. Dziękuje Bogu że stawia mi ludzi na mojej drodze takich jak Wy i ….Carlsberg, gdzie jeżdżę też już kilka lat. Teraz cieszę się, że byłam wirtualnie z Wami wszystkim ❤❤ i że bez oczekiwań dostałam COŚ od Was (angel)(angel)(angel)

    guest:815dbc0b-2ce6-45fc-a9f5-e0dec6ac4fa8, 15:43

    Kochani dziękuję wszystkim za to, że dane mi było uczestniczyć w tych spotkaniach. Tobie Lechu za koncert, który bardzo mnie wzruszył. Przytulam Was wirtualnie. Wiem, już od 22 lat, że jestem na właściwej drodze. Dzięki Bogu, ludziom i takim spotkaniom.

    Regina, 15:00

    Pani Ewo, dziękuję za wykłady – wszystkie !!! Ja jestem osobą współuzależnioną i DDA z Dusseldorfu. Dziękuję za fachowo uzasadniane schematy, jak to działa , te emocje, uczucia, zachowania – lubię fachową literaturę uzasadnioną wiedzą – zwrócę sie do Pani prywatnie po książki.

    Bożena, 15:06

    Przemek jestem ogromnie wdzięczna za Twoje zaangażowanie, a także dla Krzysia, Jacka, Rafała, Lecha, Ewie, Irence, Rysia i wszystkim tym którzy przyczynili się do powstania tak wspaniałych 35 Dni Skupienia w Carlsberg ♥ ❤

    Majka, 15:19

    Bogu dzięki za te dni i Wam organizatorom.Dziękuję!

    A.A., 16:08

    Przemek Krzysztof byliście genialnymi prowadzącymi! Pani Ewa, Pani Irenka, Pan Rafał, koncert Pana Lecha… WIELKA Wdzięczność i radość za możliwość wysłuchania.

    Magdalena, 16:12

    Ja jestem bardzo wdzięczna za On-line Dni Skupienia Carlsberg. Normalnie nie mogłabym wzięć udział. Dzięki On-line przeżyłam bardzo głęboko. Irenka zachwyciła mnie swoimi wypowiedziami. Mam nadzieje, że będę mogła jeszcze ja usłyszeć. Rafał mnie podbudował. W ogóle Wasze wypowiedzi były bliskie memu sercu. Cieszę sie, że mam taka rodzinę jak Wy. Zawsze otwarte serce i bez krytyki jeżeli sie upadnie chwytacie za rękę i pomagacie wstać.

    Izabela PRZYGODZKA, 16:52

    Dziękuję serdecznie wszystkim wam za to ze mogłam wziąć udział w Dniach Skupienia pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni to były przepiękne cztery dni dla mnie i moich bliskich cudowne doznanie i wzruszenie odczuwam dzięki Wam. Dziękuje bardzo❤❤❤❤❤

    Hanna, 17:11

    Tak Jestem bardzo wzruszona nie imię nawet tego opisać. Wszystko we mnie pracuję oczywiście pozytywnie.

    Teresa, 17:47

    Dziękuję moim kochanym koleżankom z Al.-Anon, za to że przysłały mi link i trafiłam do Was. Jestem wdzięczna swojej Sile Wyższej, że mogłam tu być.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję 

    michalina, 18:19

    Dziękuję kochani wiele łez poleciało podczas zlotu i dostałam też dużo odpowiedzi.
    Dziękuję za cudny czas. Siła Wspólnoty jest wielka nawet On-line. Mam nadzieję, że uda mi sie być kiedyś osobiście w Carlsberg. Ewo dziękuję za Twoją wielką wiedzę … Podjęliście ważne tematy … Rodzina. Bardzo czekałam na dzisiejszy wykład o trzeźwieniu obu stron. No, trzeźwość też jest trudna … Jak to mówiła moja Sponsor- trudna inaczej … Tak bardzo zobaczyłam tam moje małżeństwo … Dzięki ! Wielkie dzięki Krzysiek i Przemek za Waszą służbę. Do zobaczenia na szlaku …..

    ***

    page21image65491008

    Nie wiem kto z Uczestników przesłał to zdjęcie.

    Niech będzie ono symbolem. Symbolem tego trudu, tej potrzeby i tej wdzięczności, tego, że było warto kochani!!!!

    page21image65487888

    Wasza Ewa, terapeutka