Carlsbersie Spotkanie dla Małżeństw – luty 2013

„Ojciec Franciszek w trosce o rodzinę”

Sprawozdanie z Carlsberskiego Spotkania dla Małżeństw, w 26. rocznicę śmierci Sługi Bożego Ojca Franciszka Blachnickiego.

To nasze dwudniowe spotkanie z Ks. Blachnickim przerodziło się w uczestnictwo w jego życiu i wieloletniej działalności, a to dzięki pełnemu ognia i entuzjazmu historykowi Dr Robertowi Derewendzie z Lublina oraz jego katechezom.

Forma katechezy i pełne zaangażowanie się osobiste prelegenta w Ruch Światło-Życie sprawiły, że każdy z nas siedział mocno zasłuchany i pełen skupienia chwytał każde jego słowo. Wszystko było przeznaczone nie tylko dla weteranów Ruchu, czy jego bliskich współpracowników, ale dla wszystkich osób i rodzin, które są związane z Ruchem poprzez udział w rółnego rodzaju oazach i spotkaniach. Olbrzymia wiedza Dra Roberta Derewendy na temat samego Ojca i całego Ruchu zaskoczyła nas chyba wszystkich.

Dopiero teraz zrozumiałam kontekst życia i działania Sługi Bożego oraz trudności z którymi się spotykał (także czasem ze stony ludzi Kościoła). Nasz historyk udowodnił pokazywał w jaki sposób agenci i aparat komunistyczny prowadzili akcje mające na celu zdyskredytować ks. Franciszka Blachnickiego i cały Ruch oazowy, uciekając się także do brutalnej przemocy, kłamstw, fałszowania dokumentów czy nawet listów samego Ojca Franciszka. Sługa Boży był dla komunistów jednym z głównych wrogów (między innymi wyraziło się to w akcji likwidacji Krucjaty Wstrzemięźliwości przez Służbę Bezpieczeństwa, a następnie w uwięzieniu ks. Blachnickiego i w wytoczonym mu procesie na początku lat sześciesiątych). na drodze życia nic nie zostało mu zaoszczędzone: był spotwarzany, niesprawiedliwie traktowany przez swoich, pozbawiony czci i honoru, prawdziwy prorok, któremu nie pozwolono działać w swojej ojczyźnie. Był człowiekiem wiele wymagającym od siebie i innych, i to się również nie wszystkim podobało. W ostatnich latach jego życia w Carlsbergu (1982-1987) udało się także komunistycznej Służbie Bezpieczeństwa wprowadzić do grona Jego współpracowników dwoje oficerów-agentów.  W różnoraki sposób działali oni na rzecz destrukcji dzieła Ojca Franciszka; dużą zagadką jest też na ile przyczynili się do jego nagłej śmierci (jest faktem, że w dniu śmierci przed południem przeprowadził z nimi zasadniczą rozmowę; są także relacje, iż jeden z agentów wspominał kiedyć „przy winie”, że Ojca łatwo byłoby się pozbyć „podmieniając mu fiolki z lekarstwami”).

Jakże wspaniałą spuściznę pozostawił nam Ojciec Franciszek. Wspaniałe formy formacji dzieci, młodzieży, dorosłych, rodzin poprzez organizowane oazy rekolekcyjne.

Dr Robert Derewenda przedstawił nam rozwoju całego Ruchu, w szczególny sposób omawiając program dla rodzin. Ruch Światło-Życie powstał w Polsce w czasach komunistycznych i przetrwał mimo prześladowań ze strony systemu. W 1973 roku odbyły się pierwsze oazy dla rodzin i w ten sposób zaczęła się kształtować gałąź rodzinna zwana Domowym Kościołem. Dla wielu rodzin zaproponowany program stał się możliwością umocnienia i pogłębienia życia małżeńskiego i rodzinnego, opoką, na której mogło się oprzeć wiele rodzin.

W tym miejscu chciałabym podkreślić słowa „żyć charyzmatem” Ruchu Światło-Życie. Zastanawiałam się jak wyglądało moje osobiste zrozumienie słów Ojca Franciszka, który zwracał się do nas z apelem o bezinteresowną służbę Bogu i Kościołowi. Otóż w praktyce próbuję – z pomocą Ducha Świętego, w oparciu o myśli Ojca Franciszka – wszystko to, co wydaje mi się ciemnością w moim życiu wydostać na światło, i poprzez to mam nieustanną okazję ciągle się nawracać. Tych regionów i zakamarków, które leżały w ciemnościach przez te 24 lata mojej obecności w Ruchu było dosyć sporo. Według charyzmatu, zaproponowanego przez Sługę Bożego, mamy prowadzić życie w świetle poprzez konsekwentną wiarę i bezkompromisowość w życiu. Wiele Ojcu Franciszkowi zawdzięczam, gdyż w różnych krytycznych sytuacjach mojego życia zawsze „stawał przy mnie” poprzez swoich kapłanów czy inne osoby z Ruchu. Zrozumiałam, że mam formować się, wzrastać w wierze i miłości poprzez życie charyzmatem zaproponowanym przez Ojca Blachnickiego.

Dokładne wypełnienie Jego duchowego testamentu polegało u mnie osobiście na tym, by iść do swojej parafii, i dawać świadectwo życia w świetle w tym moim codziennym środowisku.

Na tym naszym spotkaniu Carlsbergu, w 26. rocznicę śmierci Ojca Franciszka, zobaczyliśmy jak żywe jest to, co on stworzył. Stanął pośród nas, zdał jakby sprawozdanie za pośrednictwem Dra Roberta z całej swojej działalności i życia, w którym krzyż Chrystusowy wpisany był w całej swojej postaci.

Dziękuję Ci, Ojcze Franciszku za to, co dla nas wszystkich zrobiłeś, za Twoją wiarę konsekwentną, za Twoje codzienne wytrwałe „męczeństwo”, za świadectwo do końca, za to, że żyjesz nadal w swoich dziele i już z domu Ojca, skąd – wierzymy, razem z Papieżem Janem Pawłem II, Tobie bardzo bliskim opiekunem Ruchum – spoglądasz na nas, jeszcze wędrujących po tej ziemi i ciągle nam błogosławisz.

Ula Mazurek

P.S. Jako obowiązkową lekturę dla wszystkich związanych z Ruchem Światło-Życie polecam książkę Dra Roberta Derewendy o Historii Ruchu.