Relacja ze spotkania: „Rok wiary – Busola wolności”

„Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwyciężyło świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.” 1 J 5,4

 

Credo in unum Deum…

 

Późnym popołudniem, 19.10.2012, w blaskach jesiennego słońca, udajemy się do Carlsbergu na kolejne już spotkanie grupy „Adamy” (i nie tylko – dołączyła bowiem do nas spora grupa „zapaleńców”, zafascynowana tematyką wolnościową).

Tym razem spotkanie nasze zatytułowane było: „Wiara – busolą wolności”. To określenie wydaje się niezwykle adekwatne, zwłaszcza teraz, u progu rozpoczynającego się Roku Wiary.

Wieczorem, piątkowa Eucharystia, zbiegła się z kolejną rocznicą śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Ten błogosławiony już kapłan „Solidarności”, był „busolą” wiary, nadziei i wolności dla milionów upokorzonych i uciemiężonych wówczas Polaków. A dla nas jest przykładem żywej niezłomnej, niezwyciężonej wiary.

Sobotnie i niedzielne spotkanie katechetyczne (prowadzone przez niezrównanego w kwestii wiedzy merytorycznej, teologiczno – biblijnej, jak i źródłowej – ks. dra prałata Henryka Bolczyka), skupiały głównie na kwestii ewangelizacji. Posłużono się m. in. katechezą Papieża Benedykta XVI na otwarcie Roku Wiary i założeniami II Soboru Watykańskiego, jak i też licznymi tekstami posoborowymi.

Wiara powinna posiadać cztery zasadnicze elementy; musi być:

1. wyznawana

2. celebrowana

3. przeżywana

4. przemodlona.

I te właśnie elementy muszą zaistnieć, by człowiek mógł nazywać siebie wierzącym.

Wiara winna też uobecniać Jezusa we wszystkich naszych dziedzinach życia.

My wszyscy mamy stać się apostołami wiary żywej, której nie należy ukrywać, tylko „stawiać ją na świeczniku, by oświecała tak nas, jak i tych, którzy do tego światła dotrą”.

Człowiek wiary, to istota pokorna. Tej musimy stale się uczyć, naśladując Chrystusa, Maryję i Świętych.

Wielką pokorą w służbie na rzecz wiary, okazała się osoba ks. Olka z parafii św. Stanisława Kostki w Wołkowyjsku na Białorusi (który w czasie naszego spotkania był także w Carlsbergu). Ileż serca, ewangelizatorów, pracy charytatywnej i finansowego wsparcia, potrzeba na tym terenie. Modlimy się o odrodzenie wiary u naszych braci za wschodnią granicą Polski. Naszą powinnością i chrześcijańskim obowiązkiem jest dzielić się i budować wiarę tam, gdzie była ona przez stulecia niszczona. „Dzięki światłu wiary wierzę, i nie upadnę w drodze” (św. Katarzyna ze Sieny).

Niezwykle radosnym akcentem naszych spotkań była „wyprawa otwartych oczu” – ileż było pasji i radości zarazem, w zbieraniu owoców lasu – grzybów – darów Stwórcy! Jeden z uczestników musiał nawet „poświęcić” swoją kurtkę, jako swoisty środek transportu grzybów z lasu do domu.

Wieczorna projekcja filmu o męczeństwie kapłana diecezji katowickiej ks. Jana Machy, przejęła nas do głębi. Ten niezwykły, młody ksiądz męczennik, nie tylko, że nie wyparł się polskości, jak i też swojej wiary w tzw. „czasie grozy”, jakim była II wojna światowa, ale przypłacił to utratą życia. W czasie zbiegła się paralela obu postaci – ks. Jerzego Popiełuszki i tego młodego kapłana z Chorzowa.

Za wiarę i wyznawanie jej w sposób wolny i rozumny, przypłacił też życiem „Apostoł Narodów” – święty Paweł. To właśnie On, dotknięty przez Jezusa Chrystusa, którego wcześniej prześladował, mówił o konieczności pełnego zjednoczenia się z Bogiem, o chwale i chlubieniu się z Krzyża Chrystusowego, o pragnieniu, by wiara stale wzrastała.  I szedł z nią niezachwianie do wszystkich ludów tego świata – aż po krańce ziemi…

Czy my – apostołowie wiary – jesteśmy na tym szlaku w drodze do Damaszku, czy też dajemy świadectwo u Tesaloniczan, Galatów, Koryntian, czy Efezjan naszych czasów?!…

Na zakończenie pragnę dodać, że ciekawą formą pracy były indywidualne, anonimowe wypowiedzi pt.: „Ja wierzę, czyli … – jakież tam były wspaniale świadectwa wiary żywej lub dorastania do niej!

Maryjo, Jutrzenko Wolności, któraś pierwsza uwierzyła i była apostołką Syna swojego, Jezusa Chrystusa, pomóż i nam dojść do takiej wiary, jakiej oczekuje od nas Bóg i świat współczesny!

Rozjechaliśmy się w niedzielne, słoneczne popołudnie, jak zwykle nie wyczerpując tematu (!), do swoich środowisk, by uczyć się i nauczać wiary.

Elżbieta Falkowska